-Widać.. widać, że pasuje do Ciebie stanowisko Wojownika
rzekł ranny lis.
Podniosłem dumnie głowę
-Zabiorę Cię do twej nory.- jak powiedziałem, tak i zrobiłem.. Po odprowadzeniu zwierzęcia do azylu, znów zacząłem robić obchód terenu...
Gdy już przeszedłem około trzy kilometry, wyczułem zagrożenie. Usłyszałem nagle czyjeś krzyki.. Skoczyłem z trzynasto metrowej skały, przeskoczyłem przez cztero metrowe ciernie i.. napotkałem brata Wolfganga. Jego błękitne, bezźrenicowe ślepia były skupione na obcej wilczycy, nagle mój brat się do mnie odwrócił..
-Ochh.. witaj, bracie!- powiedziałem i uśmiechnąłem się chytro, i po chwili rzuciłem się na niego. Była to bitwa dwóch braci.. mało brakowało, żebym przegrał, lecz znałem słabości brata. Ugryzłem lekko Wolfganga w kostkę, a on w jednej chwili.. zniknął!
-Nic Ci nie jest?- zapytałem się wilczycy, a ona odpowiedziała
-Wszystko wporządku-po czym uśmiechnęła się blado - dzięki, że mnie uratowałeś.
- Nie ma za co, w końcu to moja praca..-odpo- wiedziałem i zacząłem iść dalej, lecz kulejąc na prawą łape. Wilczyca kroczyła za mną, odwróciłem się, myśląc, że to jakiś z mych wrogów
Miała trzy kolorową sierść, różową obrożę na szyji, oraz małe znamię, wyglądające jak pieprzyk.
-Co?!- Zdziwiła się
-Nic, nic, myślałem, że ty to ktoś inny..- szybko odpowiedziałem
-Aha, spoko.
Szliśmy tak z pół godziny, w końcu się odezwała..
-Ej, a gdzie idziemy?- Zapytała z uśmiechem na pysku
-Ja robię obchód terenu.- odpowiedziałem
-Ahaaa, to dlatego dni są teraz któtsze!- Odpowiedziała, a ja się zdziwiłem
-Co?!?!
-Tak w ogóle jestem Taka, - zaczęła wesoło, lecz nagle spoważniała - albo.. albo Amber. A i nie mam pamięci krótko trwałej, mam to po ojcu.. albo.. po matce.. Tak w ogóle jestem Taka.
zamurowało mnie.. to, co mówiła, brzmiało realistycznie.. ona ma problemy z pamięcią.
-Jestem Sora - zacząłem, lecz mi przeszkodziła wilczyca
-A, spoko spoko!
zacząłem jeszcze raz..
-Taka, jestem - znów mi przerwała
-Ej, to ja tu jestem Taka!- powiedziała i za warczała
-Mam na imię SORA, nie mam rodziny oraz domu, jestem Samotnym Wojownikiem walczącym o dobro mieszkańców Płaskowyżu Tamary.- wydusiłem i spojrzałem na wilczycę, która nie słuchała..
-Ty, dlaczego wilki mają po jednym ogonie? Fajnie by było, gdyby się mioło po.. dziewięć ogonów.
Zaczęło się ściemniać
-Odprowadzić Cię do domu?-zaproponowała, co mnie zdziwiło
-Ja nie mam domu..
-Ty, to możesz u mnie zamieszkać!- Powiedziała
-A, gdzie mieszkasz?
-Koło wodopoju.
Szliśmy, ja byłem cicho, a Taka zaczęła śpiewać
-Pójdźmy wszyscy do stajenki, do Jezusa i panienki, powitajmy maleńkiego,
i Maryję matkę Jego, powitajmy maleńkiego,
i Maryję matkę Jego!
i Maryję matkę Jego, powitajmy maleńkiego,
i Maryję matkę Jego!
-Taka,?
-co?
-Znasz piosenki ludzkie?!
-Znam, nauczyłam się, gdyż widziałem kiedyś ludzi.. albo dwie gigantyczne brukselki..
Byliśmy już przy jaskini Taki.. Jaskinia nie była zaniedbana, od razu weszliśmy do środka i zasnęliśmy.
____________________________________________________________
Samotnym Wojownikiem - Samotni Wojownicy ratują obywateli Płaskowyżu Tamary, przed zagrożeniami, nawet przed demonami!
(Jeden z Samotnych Wojowników:
Płaskowyżu Tamary - Malownicze miejsce, pełne natury, spokoju, żywych istot i przyrody:





